5 Sposobów Na Relaks W Domu

5 sposobów na relaks, gdy brak kasy na wycieczkę w tropiki

Ok, no więc nie lubię tropików. Jest gorąco, nic mi się nie chce i wszędzie robale wielkie, jak koty. Ale nadal, kiedy myślę o idealnym momencie relaksu, widzę hamak na plaży z cudownym, mięciutkim, białym piaskiem, turkusowe fale z taką koronkową pianką i drinki z palemką. Tylko raczej pod wieczór.

Stres jest wrogiem każdej cery, ba – zdrowia w ogóle – ale cera wrażliwa tym bardziej źle go znosi. W nerwowych okresach moja skóra natychmiast nabiera czerwonych plam i suchych placków. Atrakcyjnie. Dlatego relaks robi mi dobrze nie tylko na samopoczucie i relacje z rodziną, ale także na wygląd. A to wszystkim w okolicy wychodzi na dobre.

Ponieważ jednak w najbliższym czasie tropikalne wakacje nie są mi pisane, potrzebuję łatwych (i tanich!) sposobów na odstresowanie. Trzymajcie się krzeseł, bo oto one:

1. Ćwiczenia oddechowe i medytacja

Pozwólcie, że powstrzymam Was zanim wyobrazicie mnie sobie w pozycji lotosu, otoczoną kadzidełkowym oparem przy odgłosach miedzianych mis. Nic z tego. Moja medytacja to po prostu kilka minut wieczornego wyciszenia, najczęściej z aplikacją Headspace (wersja podstawowa jest za darmo).

Wygląda to tak – rozpraszam Panicza stosem książeczek, działa na jakieś 7 minut, a ja siedzę w kącie ze słuchawkami w uszkach i udaję, że mnie nie ma. Jednocześnie robię moje super-profesjonalne ćwiczenia oddechowe na bazie techniki 4-7-8. Polega to w skrócie na tym, że licząc w myślach do 4 robię głęboki wdech, zatrzymuję go licząc do 7 i wypuszczam licząc do 8 (więcej na ten temat tutaj).

Sama nie wierzyłam, że to działa, bo kto to widział, żeby tak prosto, ale działa. Nie mam pojęcia, jakie jest tego naukowe wytłumaczenie (i czy w ogóle jakieś jest), ale czuję, jak ciało się rozluźnia, a ja lepiej śpię w nocy. Czad.

2. Sauna

Tu wchodzimy na wyższy poziom, bo trzeba wyjść z domu. Jednak niedaleko, bo większość siłowni i klubów fitness ma teraz saunę na miejscu, podobnie baseny, więc nie powinno być zbyt trudno.

Jest w saunie coś magicznego, co sprawia, że nawet po krótkiej sesji – 10-15 minut w saunie, lodowata kąpiel + odpoczynek w grubym ręczniku – czuję się jednocześnie wypoczęta i zrelaksowana oraz energiczna. To jak picie Red Bulla na koncercie Nory Jones. Jeśli do tego mogę dodać w saunie parę kropel ulubionego olejku eterycznego, to już w ogóle bajka.

3. Kąpiel aromaterapeutyczna

To dla mnie namiastka sauny – dodatkowe punkty za bycie u mnie w łazience. Prysznice są spoko. Są zdrowe, ekologiczne, korzystne ekonomicznie i w ogóle, ale nie ma to jak porządna, pachnąca kąpiel. Możliwości są nieskończone – olejki do kąpieli, pianki, sole, musujące kule, płatki – nie relaksuje Was samo czytanie o tym?

Ze względu na wrażliwą skórę osobiście trzymam się z daleka od wszystkiego, co nienaturalnie się pieni, musuje lub świeci w ciemności, ale i tak mam z czego wybierać. Ostatnio dodaję do wody płatki z magnezem i pławię się w świadomości dodatkowych zdrowotnych benefitów. I wiecie, co jeszcze? Mogę zamknąć drzwi i nikt nie wejdzie! Wspominałam, że nie trzeba wychodzić z domu?

4. Spacer w pięknym miejscu

Kapitan Oczywisty powraca, wiem, ale co poradzę, jak nie poradzę? Spacery mnie relaksują. Tylko, że mówimy tu o bardzo konkretnym rodzaju spaceru. Nie chodzi o to, żeby dreptać w zimnie wokół bloku „bo spacery są zdrowe”, tylko o niespieszne podziwianie przyrody lub miejsc, które autentycznie sprawiają nam przyjemność.

Jeśli odpręża Cię wizyta w lokalnym muzeum sztuki, to o to właśnie chodzi. Jeśli śmigasz z psem po lesie, rewelacja. Ja spaceruję po ulicy, gdzie ludzie mają piękne domy i jeszcze piękniejsze ogrody – to sprawia mi frajdę i o to chodzi.

Uwaga – spacer do centrum handlowego – byle pieszy – po podwójne latte karmelowe też się liczy. Bo to moja lista! Ale serdecznie polecam jednak coś pięknego estetycznie, sztuka lub natura potrafią nadać rzeczom perspektywę.

5. Zdrowy gorący napój

Lord Mąż może potwierdzić, że kocham moje czerwone winko, ale nawet ja wiem, że co za dużo to niezdrowo. Poza tym gorący napój, szczególnie na przykład z dodatkiem przypraw, rozgrzewa duszę i rozpromienia nawet najbardziej słotne i szare dni.

Spójrzmy rzeczywistości prosto w oczy – Kazik miał rację, że w naszym skrawku świata tylko „zimno i pada, i zimno i pada”. A lato nie jest gorące, więc dobry przepis na rozgrzewkę jest właściwie całorocznie uniwersalny.

O czym konkretnie mowa? A tu już wolność rządzi – aktualnie pijam masala chai, czyli czarną herbatkę podkręconą zestawem wschodnich przypraw, oraz złote mleko, czyli napój mleczny z kurkumą i innymi akcesoriami. Pijąc te specjały czuję się, jak pławiący się w luksusach kupiec korzenny z czasów wiktoriańskich. Wielce satysfakcjonujące.

Uważny czytelnik zauważył już, że nie zważam tu na zawartość kofeiny i nie promuję czystka, naparów z jagód goji i innych hipsterskich remediów. Są one oczywiście w porządku, ale nam chodzi o relaks. Pinterest pęka w szwach od przepisów, więc każdy może znaleźć dla siebie, coś co będzie jednocześnie zdrowe i pyszne, że ho ho.

Tyle ja, jeśli macie swoje pomysły na stres, napiszcie proszę, chętnie wypróbujemy.

7777

  • Hej dziewczyny, widzę że spotykamy się na Blog Beauty day ! Niestety nie mam jak zaobserwować waszego bloga, linki z boku w ikonkach nie działają

    • Karolina

      Hej Kochana, jak to na początku, problemy techniczne 🙂 Ale wierzę, że przejściowe, straaaaaaasznie się cieszę na Blog Day, mam nadzieję, że uda nam się pogadać!! Jesteś z Poznania?