Siedem Praktyk, Które Zmieniły Moją Skórę

7 rzeczy, które zmieniły moją skórę – edycja Aga

Nie, żebym opanowała wszystkie tajniki oswajania trudnej, krnąbrnej i narowistej cery mojej, ale mam kilka prostych, z życia wziętych porad, które mnie ogromnie na przestrzeni lat pomogły.

Poniższa siódemka jest absolutnie uniwersalna i może z niej skorzystać każdy, niezależnie od typu skóry, wieku, czy zasobności portfela. Niniejszym postanowiłam się moimi przeżyciami z Wami podzielić w prostych, żołnierskich słowach – a nuż ktoś jeszcze na to nie wpadł?

1. Przestań za często zmieniać kosmetyki.

Przy cerze „trudnej” łatwo wpaść w pułapkę szukania produktu idealnego, a jeśli coś od razu nie działa, ląduje w szufladzie, po czym próbujemy kolejnego kosmetyku. I tak w kółko. Czasem warto trochę odpuścić i na spokojnie przyjrzeć się przez dłuższy czas, czy coś faktycznie daje radę, czy nie.

Och, jak pięknie byłoby, gdyby istniały kosmetyki, które w jedną noc wymieniają skórę na nową i lepszą – problem w tym, że ich nie ma 🙂 Ciągłe żonglowanie produktami nie przynosi nam nic oprócz podrażnień i pustki w portfelu. Wyluzuj.

2. Znajdź składniki, które Twoja skóra lubi i te, które jej szkodzą.

Niestety, nie ma na to uniwersalnej recepty. Jednym szkodzi parafina, innym silikony, a jeszcze inni kochają jedno i drugie. Może to chwilę zająć, ale naprawdę warto znaleźć w składach to, na co skóra mruczy z zadowoleniem.

Dokładniejsze wskazówki, jak to zrobić oraz sugestie składników, które warto wypróbować nadchodzą w kolejnych postach, tymczasem polecam np. przejrzenie pierwszych kilku składników kremu, który nam pasuje – ogromne prawdopodobieństwo, że to właśnie te rzeczy nam służą.

3. Znajdź lekarza, który Cię rozumie.

Tak, wiemy, równie dobrze możemy kazać znaleźć tęczowego jednorożca. Albo pracowitego kota. Albo opalonego wielbiciela MMORPG 🙂 Ale serio – warto spróbować znaleźć kogoś, kto przynajmniej wysłucha nas porządnie i spróbuje pomóc.

W zależności od potrzeb może to być dermatolog, endokrynolog, nawet lekarz rodzinny – taki kontakt naprawdę się przydaje, bo czasem bez pomocy fachowca ani rusz. W poszukiwaniach oczywiście wielce pomocne są opinie w necie, wujek Google prawdę Ci powie.

4. Przemyśl swoją dietę

Przejdź na dietę frutariańską z elementami jogińskiego wege, oczywiście wszystko zbierane tylko podczas pełni księżyca, twarzą na wschód 😀 Hehe, to się pośmialiśmy, a poważnie – nie chodzi o stawianie jedzenia w centrum wszechświata, ale dieta naprawdę ma wpływ na stan skóry.

Nie u każdego jest to nadzwyczajnie widoczne – niektórzy szczęściarze mogą praktycznie jeść co popadnie, ale bardzo często szkodzi nam pewien rodzaj jedzenia. Znów, sprawa osobnicza – jednym nie służy nabiał, innym słodycze, kofeina, smażeninka itp.

Nic to nie kosztuje, nie wymaga też wiele wysiłku, warto więc spróbować na jakiś czas wyeliminować podejrzanego, a nuż to jest problem? A już na pewno nikomu nie zaszkodzi więcej kolorowych warzyw. Jak nie lubisz, Carol ma przepis na smoothie śniadaniowy, co w nim w ogóle warzyw nie czuć, więc dziób na kłódkę i do blendera!

5. Rusz zadek

Szokującym było dla nas, jak genialny efekt na skórze daje więcej ruchu. Nie wierzyłam i zostałam zbesztana, kiedy zaczęłam codziennie wietrzyć Panicza. Dotlenienie komórek wymiata. Dosłownie, wolne rodniki wymiata 🙂

Poważnie – trochę regularnego ruchu, najlepiej na świeżym powietrzu i zaraz koloryt jakby ładniejszy i wszystko zdrowsze takie. Lord Mąż zauważył różnicę, więc efekt musi być spektakularny.

Nie trzeba zaraz na siłkę cztery razy w tygodniu, ale na krótki spacerek nawet nas stać, a do tego można jeszcze pomyśleć w spokoju. Dziesiątki gotowych pomysłów macie w Youtubie, my leniwce-wrażliwce poradami fitness się nie kalamy, a jak kiedyś zaczniemy, to trza końca świata wyglądać.

6. Więcej pij

Nie, nie pysznego winka, ale podoba mi się, jak myślisz, Siostro 🙂 Wodę pij. Ewentualnie może być pyszny i zdrowy napar ziołowy, joł. Zioła mają moc, a zrobienie cudnej herbatki na przykład z dodatkiem miodu to sama przyjemność i dodatkowe punkty za spożycie kolejnego super-jedzenia, bo miód rządzi nie tylko w kosmetykach.

Temat nawodnienia zagadany na śmierć, wszyscy wszystko wiedzą, więc podrzucamy tylko aplikację na smartfona, co o wodzie przypomina, jeśli jak my nie pamiętasz.

7. Wyrób nawyki

Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka – banał, ale co prawda, to prawda. Skóra lubi regularność, szczególnie trudna, więc godnie jest wyrobić sobie zestaw nawyków, które dobrze nam robią.

Dużo tu zależy od Twojego stylu życia, sytuacji rodzinnej i mieszkaniowej, rozmiaru buta, znaku zodiaku i fazy księżyca, ale kilka z naszych osobistych, acz miejscami dziwacznych propozycji znajdziecie w nadchodzących postach.

Tyle moich sugestii, z czasem się pewnie jeszcze rozwinę, ale na dziś to wszystko. Co Wam pomaga opanować skórę? Piszcie koniecznie, bo ogromnie jestem ciekawa 🙂

  • Ja zbyt mocno przywiązuje się do kosmetyków i właśnie czasem mogłabym coś znaleźć lepszego, ale boję się, że zamiast sobie pomóc – będzie jeszcze gorzej. Co coś zmieniam, tym jest gorzej. Muszę chyba zacząć obserwować składy produktów – wiem tylko, że te wszystkie eko, tylko naturalne kosmetyki u mnie się nie sprawdzają i skóra jest po nich paskudna.

    • Aleksandra, ja polecam Ci szczerze do przetestowania świetne kremy MIYA. Mam okrutnie suchą skórę i to jedyny krem, który mi dogodził bardziej – przepraszam mężu – niż mój chłop, mimo że ten w dogadzanie potrafi 😛 Ja akurat stosowałam niebieski, ma w miarę naturalny skład, jest świetną bazą pod makijaż, ostatnio zachowałam się jakbym miała syndrom kogoś po wojnie, bo zamówiłam ich całe mnóstwo, żeby tylko nikt nie wykupił:) Jak Ci nie spasuje, w ramach przeprosin zapraszam do Wrocławia na kawę 🙂

      • Aga

        Wszyscy o tych kremach Miya piszą, chyba się w końcu muszę wybrać po nie, bo korci 🙂 I te opakowania takie kolorowe…

        • Totalnie polecam do przetestowania, zwłaszcza że cena całkiem zacna 🙂

    • Aga

      Właśnie z tym jest często problem – nawet jak coś działa, to nie wiemy dlaczego 🙂 Dobry pomysł z tym sprawdzaniem składów, najczęściej 5 pierwszych składników to 90% produktu, więc te najbardziej warto obserwować.
      Z eko kosmetykami też często mam problem, ale takie już życie wrażliwca – naturalne wyciągi i składniki „naturalne” są często niewiadomego pochodzenia i potrafią naprawdę na twarzy nabałaganić. Zbieram się do postu w tym temacie, jak się w końcu odważę, to napiszę 😀