Recenzja Bielenda Argan Bronzer

Bielenda Argan Bronzer – recenzja

Ponieważ naturalny koloryt mam dziko blady, latem albo straszę arystokratyczną (tak sobie powtarzam) bielą, albo stosuję preparaty do samoopalania. „Normalne” opalanie jest niestety niezdrowe, a nawet gdyby było inaczej, moja alabastrowa cera na słońcu tylko czerwienieje i trudno nabiera koloru, więc przestałam już nawet próbować.

Jeśli do super jasnego kolorytu dodać jeszcze skłonność mojej cery do trądziku, to już w ogóle sytuacja robi się nieciekawa.

Jak wie każda blada twarz, samoopalacze dla nas są trudne, bo przy tak jasnej cerze każda smuga, nierówność i niedociągnięcie okropnie widać, dlatego najczęściej sięgam po jasne odcienie i kosmetyki brązujące stopniowo. Tu wchodzi serum Bielenda Argan Bronzer, które zachęciło mnie obiecywaną lekką konsystencją oraz naturalnym, stopniowanym efektem.

1. Skład i obietnice

Skład serum jest dość krótki, a kilka lubianych przeze mnie składników jest wysoko na liście:

INCI: Aqua, Betaine, Dihydroxyacetone, Glycerin, PEG-12 Dimethicone, Polysorbate 20, Troxerutin, Sodium Hyaluronate, Argania Spinosa Callus Culture Extract, Isomalt, Lecithin, Sodium Lactate, Lactic Acid, Polyacrylate Crosspolymer-6, Deceth-7, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PPG-26 Buteth-26, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Sodium Benzoate, Parfum, Buthylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, CI 19140, CI 14700

Mamy betainę, glicerynkę, hialuronian sodu, wyciąg z drzewa arganowego – w teorii mnie to przekonuje.

Dla chętnych oczywiście analiza cosDNA.

Producent obiecuje:

  • efekt „skóry muśniętej słońcem”
  • nawilżenie
  • satynowe wykończenie
  • witalność i promienność (ha!)
  • regenerację i wygładzenie naskórka

Pomijając „witalność”, obietnice wyglądają na możliwe do spełnienia, opis na opakowaniu nie jest pełen ładnie brzmiących, ale celowo niejasnych frazesów.

2. Jak stosować?

Według producenta, można używać koncentratu solo w ilości 2-3 kropli lub dodawać taką samą ilość do wybranego kremu pielęgnacyjnego.

Moje doświadczenie? Dodawanie kropelek do kremu sprawiało, że już i tak delikatny efekt stawał się kompletnie niewidoczny, więc stosowałam solo pod krem. Niby powinno wyjść na to samo, ale zupełnie nie wychodziło 🙂

3. Działanie

Przez 2-3 pierwsze dni myślałam, że Argan Bronzer nie robi kompletnie nic 🙂 Stosowałam rano zamiast toniku nawilżającego. Koncentrat był faktycznie bardzo lekki, ładnie się wchłaniał i zupełnie nie przetłuszczał mi cery, nie śmierdział bardzo, ale nie widziałam ani brązowienia, ani żadnej innej obiecywanej zmiany. A skórę mam prze-bladą, więc sprawa zdawała się beznadziejna.

Aż tu nagle – dzień czwarty – i zaczęłam zmieniać kolor! I to na bardzo ładny, delikatny karmel, piękny i bardzo naturalnie wyglądający. Co więcej, moja wrażliwa skóra była nawilżona i ogólnie wyglądała na bardzo z siebie zadowoloną 🙂 Cieszy ogromnie również fakt, że Argan Bronzer nie spowodował ani jednego wyprysku, a to w moim przypadku ewenement samoopalaczowy.

Nie zrobiłam sobie koncentratem ani jednej smużki ani plamy, nawet w okolicy uszu ani brwi, więc pod tym względem efekt stopniowany bije na głowę klasyczny samoopalacz.

Uwaga dla nie-bladolicych – koncentrat daje kolor jasny do średniego (u mnie stosowanie co drugi dzień faktycznie dawało „muśnięcie słońcem”), jeśli masz cerę powyżej MAC NC30, możesz nie zobaczyć efektu.

4. Podsumowanie

Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, koncentrat Bielenda Argan Bronzer okazał się całkiem fajny. Jest leciutki i świetnie sprawdza się pod makijaż, ale nawilża. Można stopniować brązowanie, choć tylko do pewnego momentu, ale wygląda bardzo naturalnie i ma piękny kolor. Skóra wygląda na zdrową i wypoczętą, więc chyba można zaliczyć nawet obietnicę „witalności” 🙂 Jedynie regeneracji nie zauważyłam, ale serio, to by już było za dużo szczęścia.

Polecam szczególnie szlachetnym bledziochom o cerze mieszanej lub tłustej, lekkość, nawilżenie i brąz rzadko idą dla nas w parze. A za 25 złotych? Naprawdę warto spróbować.

Macie jakieś doświadczenia z Argan Bronzerem? Szukam czegoś podobnego do ciała, latem używam klasycznego samoopalacza, ale jesienią chętnie przerzucę się na coś brązującego stopniowo. Możecie coś polecić?

Bielenda Argan Bronzer

25
Bielenda Argan Bronzer
7.75

Działanie

8/10

    Konsystencja

    9/10

      Zapach

      7/10

        Opakowanie

        7/10

          Pros

          • Stopniowe brązowienie
          • Lekka konsystencja
          • Nawilżenie
          • Brak wyprysków
          • Cena

          Cons

          • Lekki zapaszek
          • Delikatny efekt
          • Bardzo lubię tę firmę, dają dobrą jakość za niewielką cenę 🙂