Kupiłam Olej I Jak Go Użyć?

Kupiłam olej i co dalej?

Epopei o olejach ciąg dalszy, bo to wcale nie jest takie proste, nakładać olej na twarz (i nie tylko). Mówiłyśmy już o działaniu olejów w ogóle, a potem wspólnie wybierałyśmy olej do twarzy. Zakładam, że już zaopatrzyłyście się w swoje typy, więc co dalej? Jak używać naszego nowo zdobytego cuda? Kilka podpowiedzi na początek, zanim wytyczycie własne szlaki.

1. Po pierwsze, zabezpieczajmy olej przed słońcem i ekstremalnymi temperaturami.

Zwłaszcza w porze letniej, zwróćmy uwagę, czy nasze oleje nie spędzają długich godzin grzejąc się w słońcu dnia na parapecie łazienki czy kuchni. Nawet ciemne szkło za bardzo im wtedy nie pomoże. Pamiętajmy o ściąganiu rolety w dół, a najlepiej schowajmy oleje do ciemnej szafki.

Lodówka to kolejne logiczne rozwiązanie, choć nie wszystkie oleje dobrze znoszą niskie temperatury. Na przykład olej z miodli indyjskiej lubi wtedy mętnieć i gęścieć, tak samo wytrąca się moja ukochana frakcja olejowa masła shea. Olej kokosowy jest twardy w ogóle, ale w lodówce zwłaszcza staje się twardą bryłą. Tym niemniej lodówka to dobry pomysł, jeśli z rozpędu kupiłyśmy zbyt dużą pojemność oleju.

Osobiście oleje do twarzy lubię kupować w buteleczkach po 30, góra 50 ml. Większe pojemności kupuję tylko wtedy, gdy chodzi o olej do ciała albo olej plus minus uniwersalny, który leję do wszystkiego. Mowa np. o sezamowym, winogronowym czy kokosowym.

Olej wyciągnięty z lodówki należy najpierw rozgrzać w dłoni, żeby nie szedł na twarz zimny, jest wtedy lepiej przyswajalny jako „swój”.

2. Nie nakładajmy oleju zbyt dużo.

Zależnie od typu oleju i skóry, oleje mogą wydać się zaskakująco tępe w użyciu, dlatego naturalną koleją rzeczy mamy tendencję nakładać ich dużo… o wiele za dużo, jak na delikatną skórę twarzy. Najlepiej kapnąć sobie kroplę w zagłębienie dłoni, rozetrzeć i tak otłuszczone ręce przyłożyć do twarzy, leciutko masując. Jeśli czujemy, że oleju „nie wystarczyło” lub w pewnie miejsca nie dotarł, powtarzamy czynność. W ten sposób unikamy przekarmiania twarzy olejami.

3. Dostosujmy użycie do pory roku.

Latem siłą rzeczy pielęgnacja trochę się zmienia. Rano na twarzy ląduje filtr, czasem nakładany kilkakrotnie, cery inne niż suche zawsze mają problemy z letnim świeceniem się, twarz często bywa przegrzana i spocona. To nie znaczy, że nie potrzebuje ochrony i odżywienia, które da jej olej, przeciwnie, słońce i wiatr mogą ją wysuszyć bardziej niż trzaskający mróz! Ale latem lepiej używać oleju na noc, żeby przeciwdziałać niszczycielskim czynnikom atmosferycznym, które katują cerę w ciągu dnia. Przeczytajcie dalej o sposobach nakładania olejów i wybierzcie coś dla siebie, byle z głową.

4. Sposoby nakładania olejów: jest spory wybór!

a) Olej solo.

Olej nakładany na twarz solo sprawdzi się (okresowo) na twarzy zaognionej, podrażnionej, z czerwonymi kropkami, grudkami i wykwitami typowymi dla trądziku różowatego i/lub skóry ogólnie wrażliwej.

Prawdopodobnie nie sprawdzi się na cerze wysuszonej i łuszczącej się (bo podsuszy ją jeszcze bardziej), z poparzeniami słonecznymi (tam lepiej daje radę aloes), a także na cerze bardziej tłustej (choć tu dużo zależy od wybranego oleju, zob. tu).

Dobry sposób, gdy skóra zaczyna marudzić. Olej nakładany solo na umytą twarz poddusi, stłumi i wyciszy stany zapalne. Obudzimy się z cerą gładką i widocznie odprężoną.

Efekt uboczny to lekkie wysuszenie skóry, więc nie można tego sposobu nadużywać.

b) Olej na hydrolat lub tonik.

Sprawdzi się na skórze, której chcemy zafundować detoks od innych kosmetyków. Jeśli nasza cera mimo fantastycznych kremów, toników, serów nadal nie jest zadowolona, warto sprowadzić pielęgnację do absolutnego minimum i zobaczyć, co się zacznie dziać.

Twarz spryskujemy dowolnym hydrolatem. (Moje typy to hydrolat z gorzkiej pomarańczy, róży, z zielonej herbaty albo z szałwii). Możemy użyć toniku (od dwóch lat jestem wierna różanemu Evree), wody termalnej albo schłodzonego naparu z szałwii / rumianku. Na to nakładamy niewielką (patrz wyżej!) ilość oleju.

c) Olej z kwasem hialuronowym.

Serum instant. W zagłębienie dłoni dajemy kropelkę kwasu hialuronowego i kropelkę naszego oleju, mieszamy i nakładamy na twarz w ramach serum (przed kremem) albo solo.

Jeśli nigdy nie używałyśmy kwasu hialuronowego, być może konieczne będzie przyzwyczaić do niego cerę stopniowo.

U mnie osobiście ta mieszanka się nie sprawdziła. Nie podobała mi się konsystencja, zawsze miałam wrażenie, że jedne części twarzy dostają więcej kwasu hialuronowego, a inne więcej oleju. Dla mojej suchej cery było to zdecydowanie za mało.

Natomiast u wielu kobiet taka mieszanka z powodzeniem zastępuje krem. Inne stosują ją tylko miejscowo, np. jako serum w okolice oczu.

d) Olej na krem.

Bardzo fajny sposób dla cer suchych i wszystkich, które czują, że zwykły krem nawilżający im nie wystarcza. Nakładamy krem, po czym na wierzch dajemy niewielką (patrz wyżej!) ilość oleju.

Jeden z moich faworytów, cóż tu więcej powiedzieć.

e) Olej mieszany z kremem.

Dobry sposób na zimę na dzień, gdy chcemy zapewnić skórze trochę więcej tłuszczyku i ochrony. Porcję kremu mieszamy w zagłębieniu dłoni razem z kroplą dowolnego oleju.

f) Olej mieszany z podkładem.

Uwielbiam to robić, bo ten sposób ma same zalety: podkład rozprowadza się łatwiej i równomierniej, zwiększa się jego wydajność (bo przy lepszej smarowalności nakładamy go mniej), co z kolei oznacza bardziej naturalny, gładszy i rozświetlony efekt końcowy. Czego chcieć więcej? Porcję podkładu wyciskamy na dłoń i mieszamy z kroplą oleju, nakładamy jak zwykle.

Latem zwykle ograniczam użycie olei, ale poza sezonem, w chłodniejsze dni, jest to trik nie do pobicia.

g) Olej pod podkład mineralny.

Mój ulubiony sposób nakładania podkładu mineralnego, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie robić tego inaczej, ani na hydrolat, ani na wodę termalną, ani, co gorsza, na sam krem. Na twarz nakładamy niewielką (!) ilość oleju, odczekujemy chwilkę i zaczynamy nakładać minerał. Podkład ma wtedy większą przyczepność i trwałość, a co za tym idzie, otrzymujemy lepsze krycie.

Skutkiem ubocznym jest niestety większe zapaskudzenie pędzla, ale może to być motywacja do częstszego mycia 🙂

h) Olej do zmywania makijażu.

To tylko sygnał, bo post o OCM dla wrażliwców, metodzie zmywania twarzy olejami, na pewno się pojawi. Tutaj jedynie powiem, że oleje jak mało co świetnie zmywają makijaż. Wystarczy zwilżyć płatek kosmetyczny i nanieść porcję oleju, otrzymujemy nasz własny dwufazowy zmywacz makijażu, niezwykle skuteczny, tani i mało drażniący.

i) Olej zamiast balsamu do ciała.

Oczywiście, tu nadadzą się tylko oleje odpowiednie cenowo, bo trudno marnować w tak ekstrawagancki sposób drogi olej arganowy czy marula. Olejowaniu ciała poświęcę osobny post.

j) Olej pod maszynkę.

Szczerze mówiąc, pianki i kremy do golenia to dla mnie kompletna abstrakcja: zapychają ostrze i uniemożliwiają gładkie cięcie tuż przy skórze. Od dwóch lat golę się na olej ze świetnymi rezultatami: skóra jest gładziutka, a wypryski i krostki zdarzają się o wiele rzadziej. Uwaga, w roli olei do golenia najlepiej sprawdzają się oleje z grupy nieschnącej, chociażby zwykła oliwa. Zob. tu.

k) Olej na włosy.

Olejowanie włosów to kontrowersyjny temat, ale jeśli zakupiony olej nie sprawdził się na twarzy, olejowanie ciała nas nie kręci, a olej jest zbyt lekki, by go zużyć do golenia, może warto spróbować użyć go na włosy. Niewielką ilość oleju kładziemy na dłoń, rozcieramy i przejeżdżamy dłońmi po włosach od ucha w dół.

Najprościej jest zostawić olej na włosach przez całą noc i rano je umyć, ale nie każdy lubi spać z tak naolejowaną głową, z różnych względów 🙂 Jeśli myjemy włosy wieczorem, fajnym i dyskretnym sposobem jest naolejowanie warkocza przed wyjściem z pracy do domu. Olej na warkoczu jest zupełnie niewidoczny, a do czasu, gdy wrócimy do domu i wejdziemy pod prysznic, włosy już dostaną swoją porcję nawilżenia.

l) Olej jako dodatek do kąpieli / jako baza peelingu z grubej soli, kawy bądź cukru.

Ostatnia propozycja jest dla olei tańszych, bo ponownie, trudno mi sobie wyobrazić, że do peelingu z kawy używam super drogiego oleju z opuncji figowej. Ale może też to być propozycja dla olei, które się zdecydowanie nie sprawdziły: ani w pielęgnacji twarzy, ani ciała, ani włosów.

Jeśli mamy wannę, kilka łyżek oleju można dodać do kąpieli – bardzo fajny sposób na nawilżenie i cudowne wygładzenie skóry całego ciała.

Peeling z kawy to natychmiastowa poprawa gładkości i jędrności skóry. Jeśli boicie się pobojowiska w łazience, uspokoję Was, że wszystko spłukuje się bardzo ładnie. Efekt jest tego wart, więc co szkodzi spróbować choć raz? Przepis banalny, fusy z porannej kawy mieszamy z olejem (najlepiej nieschnącym, bo lżejsze nie dadzą tu rady) i używamy pod prysznicem lub jako peeling do dłoni. Zamiast kawy możemy użyć soli lub cukru, efekt tarcia będzie zachowany, ale ujędrniające właściwości kawy są absolutnie nie do pobicia! Latem to mus na okolice ud i pośladków. Naprawdę zobaczycie różnicę.

Jak jeszcze używacie olejów? Macie swoje tipy, którymi chcecie podzielić się z resztą załogi?

Karolina

Całe życie walczę z trądzikiem różowatym. Na szczęście dzięki właściwej pielęgnacji udało mi się go plus minus rozłożyć na łopatki. Na tym blogu zdradzam wszystkie moje pielęgnacyjne tajemnice. Nadstaw ucha :)

  • W tym poście zawarłaś chyba cały must have wiedzy o olejowaniu 😀 Ja ostatnio odpuściłam oleje, chociaż nie wiem dlaczego, muszę do nich wrócić, dobrze robią mojej skórze!

    • Karolina

      Hehe, no tak 🙂 Lato nadchodzi i też we mnie budzi się ten wewnętrzny leń, co by tylko się w słońcu wygrzewał 🙂 Ale zawsze wracam do olejów z podkulonym ogonem, niewiele jest rzeczy, które sprawdzają się lepiej!

  • martadobr

    Jeszcze można użyć oleju po myciu na same końce włosów, zamiast ochronnego serum.

    • Karolina

      Dzięki, dobrze mówisz, Marta 🙂 Tylko dodam, że lepiej w tym celu sprawdzą się oleje lekkie, czyli schnące. No i posiadaczki włosów cienkich (jak ja) muszą uważać, by nie obciążyć sobie w ten sposób włosów. Ja akurat wolę na końce użyć jakiejś lżejszej, silikonowej odżywki bez spłukiwania 🙂

  • Oj, jak ja bym sobie nałożyła olej na skórę, to już bym nie musiała chyba lampy włączać, bo sama bym świeciła, jak żarówka 😉

  • disqus_iScrzBWKCz

    Pod wpływem Twojego posta kupiłam 30 ml oleju ze słodkich migdałów. Spróbowałam go nałożyć na tonik z Evree, później na krem, te sposoby kompletnie mnie nie zachwyciły. Potem dodałam 1 kropelkę do kremu Physiogel… moja skóra natychmiast była złagodzona, zaczerwienienia znikły w ciągu pół godziny, no nie żartuję! Moja kiedyś zaogniona i wrażliwa skóra ostatnio wygląda bardzo dobrze, ale po użyciu oleju w kremie stała się dosłownie bez skazy, nie żartuję.
    I tutaj zaczęłam się martwić (po faszerowaniu mnie przez dermatologa sterydami jestem podejrzliwa wobec wszystkiego, co działa tak dobrze i tak szybko). Czy moja skóra może się od olejku uzależnić? Jak użyję samego kremu, bez olejku, drobne zaczerwienienia od razu się z powrotem pojawiają. Co ile powinnam robić przerwę od olejków, żeby skóry nie przyzwyczaić?

    • Karolina

      Aaaaa, strasznie Cię przepraszam, ale miałam małą przerwę od bloga, choć niestety życie zwaliło się na mnie za dwóch lub za trzech. Kurczę, strasznie się cieszę, że zyskałaś tak natychmiastowy efekt!!! Uwielbiam to, jest tak jak mówisz, bardzo często oleje natychmiast wyciszają stany zapalne, i za to je kochamy 🙂

      Teraz tak, co do „uzależnienia”. Nie ma na to jednej odpowiedzi. Ja obecnie używam olejów doraźnie, zwykle właśnie wtedy, gdy skóra marudzi, jest zestresowana, a sam krem nie poprawia sytuacji. Ja jednak używam olejów regularnie już od kilku ładnych lat. W Twoim przypadku, jeśil przy odstawieniu olejku od razu wracają zaczerwienienia, może to być nie tyle oznaka „uzależnienia”, tylko po prostu znak, że skóra pragnie tej ochrony, którą zaczyna zapewniać jej stosowany olej. Na Twoim miejscu nie obawiałabym się. Stosuj olej tak długo, jak zobaczysz wyraźnie, że skóra się wyciszyła w sposób trwały. Możesz robić od czasu do czasu przerwę i obserwować, co się dzieje. Podejrzewam, że z czasem Twój ochronny płaszczyk zregeneruje się i przestaniesz potrzebować olei w sposób stały, a tylko doraźnie / okresowo.

      Mam nadzieję, że coś się rozjaśniło 🙂 A na co brałaś sterydy, na trądzik?