Oczyszczanie Twarzy - Jak Się Do Tego Zabrać?

Oczyszczanie twarzy: Jak się za to zabrać? (cz. I)

Pff, oczyszczanie twarzy – przecież każdy wie, jak to robić, prawda? Dwa razy dziennie to robię od lat i ja nie wiem, jak oczyszczać?? Być może. Ten post (który już w trakcie pisania rozrósł się niepokojąco) ma na celu uporządkowanie naszej wiedzy na ten temat, bo oczyszczanie to ten etap pielęgnacji, który traktujemy po macoszemu – szybko, szybko, żeby wreszcie móc coś fajnego na twarz nałożyć.

Tymczasem dobre oczyszczanie – właściwymi produktami o prawidłowym PH i w odpowiedni sposób – może zmienić naszą skórę nie do poznania. Ale do rzeczy.

I. Budowa skóry i mechanizm oczyszczania

Niecierpliwcy, którym szkoda życia na niepotrzebne pseudonaukowe wynurzenia blogera mogą teraz przeskoczyć do punktu drugiego 🙂

Ponieważ jednak każdy projekt lubię zaczynać od początku i uwielbiam wiedzieć, jak coś jest skonstruowane, pozwolę sobie na mały opis stratum corneum (SC), czyli zewnętrznej warstwy skóry, do której dociera większość naszych kosmetyków. Zadaniem SC jest przede wszystkim tworzenie bariery pomiędzy naszym wnętrzem, a resztą świata – dzięki niej zatrzymujemy wilgoć w środku, a zanieczyszczenia na zewnątrz.

SC wygląda w dużym skrócie, jak ścianka zbudowana z „cegiełek” – martwych, bogatych w proteiny komórek wypełnionych składnikami wiążącymi wodę (NMF) – oraz „zaprawy” lipidowej – ceramidów, kwasów tłuszczowych i cholesterolu – która trzyma wszystko ładnie razem.

 

SC w trakcie 14-dniowego cyklu złuszcza stare komórki ze swojej powierzchni i pobiera nowe z głębszej warstwy skóry, stratum basale. Dlatego mówimy o tym, że skóra w sposób naturalny się „odnawia”.

Oczyszczanie przy pomocy surfaktantów (obecnych w prawie każdym kosmetyku myjącym – np. SLS, betaina kokamidopropylowa itp.) usuwa niepotrzebne złuszczone komórki i zanieczyszczenia z powierzchni skóry, ale przy okazji pozbywa się także części lipidów, białek z „zaprawy” oraz składników NMF, co może prowadzić do przesuszenia i zaczerwienienia.

Długotrwałe używanie kosmetyków naruszających naturalny płaszcz lipidowy naskórka to prosta droga do pogorszenia stanu skóry, która będzie łatwiej tracić potrzebną jej wodę i stanie się bardziej podatna na podrażnienia, bakterie itp. Jednym słowem – nieprzyjemnie. O wadze odpowiedniego PH opowiadamy w osobnym poście.

II. Wskazówki na początek

Być może oczywiste, ale dobrze sobie o nich przypomnieć:

1. Myj ręce zanim dotkniesz twarzy

Ja też nalezę do osób, które „mówią rękami:” i często dotykam twarzy zupełnie bezwiednie, ale zanim zabiorę się za oczyszczanie, zawsze myję ręce. Sprawa jest oczywista – różne zanieczyszczenia na dłoniach siedzą w ilościach zastraszających, na twarzy tego nie chcę rozsmarowywać.

2. Używaj do mycia letniej wody

Pamiętam, że jeden z moich pierwszych dermatologów promował mycie gorącą wodą, bo „pory się otwierają i tłuszcz rozpuszcza”. Genialne, nic dziwnego, że do dziś nieufnie podchodzę do lekarzy od twarzy, a do kwestii otwierania lub zamykania porów jeszcze wrócimy. Zbyt ciepła lub zbyt zimna woda to szok dla twarzy, szczególnie wrażliwca, letnią jest woda, którą myć się będziesz.

3. Dokładnie zmyj makijaż

Kolejna oczywistość, ale w codziennym zabieganiu różnie bywa. Jestem osobiście zwolenniczką oczyszczania dwuetapowego – najpierw demakijaż czymś na bazie olejku, potem delikatne zmywanie czymś z wodą. Technika dowolna, byle niespiesznie zmyć wszystko, zwłaszcza jeśli używasz filtrów i kremu BB lub tradycyjnego podkładu.

4. Wybierz delikatny kosmetyk

Tu zaczynają się schody, zwłaszcza dla wrażliwców tłuścioszków lub mieszańców z problemami. Łagodne środki często pozostawiają uczucie „niedomycia” i jak tu pogodzić delikatność z potrzebą dogłębnego doczyszczenia? Spoko, dobrze dobrane łagodne kosmetyki wszystko pięknie oczyszczą nie zostawiając po sobie pobojowiska i nie niszcząc naturalnych mechanizmów ochronnych skóry. Paradoksalnie w łagodności siła. Bardzo zen, nieprawdaż?

5. Pamiętaj o zakamarkach

Każdy ma takie miejsca – załamania obok nosa, linia włosów, okolice ust, kąciki oczu – jeśli świadomie o nich nie pamiętasz, nie umyjesz ich dokładnie.

6. Myj twarz rano i wieczorem

Chyba że wiesz już, że poranne mycie wybitnie ci nie służy. Skóra rozróżnia dzień od nocy i już w okolicy godziny 18:00 zaczyna procesy intensywniejszej odnowy i eksfoliacji. Wieczorne mycie oprócz usunięcia makijażu pomaga w tej naturalnej regeneracji. W nocy zwiększa się też w skórze przepływ krwi, więc warto zrobić wszystko, aby jak najlepiej wykorzystać nocną zmianę.

Poranne mycie wzbudza kontrowersje, ale warto przetrzeć twarz chociaż micelem, bo po intensywnej nocnej pracy na powierzchni twarzy zostają złuszczone komórki, pot i inne rozkoszne niespodzianki. Sama woda zmyje tylko około 65% tych zanieczyszczeń, pozostałe do zniknięcia wymagają dodatkowego zemulgowania. Poza tym nic lepiej rano nie budzi, jak woda. Chyba że woda z kawą, ale to już osobna historia 🙂

7. Porządnie spłucz kosmetyk

Ciągle oscylujemy wokół faktu, że (zwłaszcza rano) oczyszczanie ma zajmować jak najmniej czasu. Dlatego bardzo wiele z nas szybko chlapie twarz wodą aż żel wydaje się spłynąć i jazda. Tymczasem niedokładnie zmyte pozostałości kosmetyku wymieszane ze wszystkim, co chciałyśmy z twarzy usunąć czają się w załamaniach i na obrzeżach. Horror normalnie. Spłukujmy kosmetyki dokładnie i bez pośpiechu – dodatkowa minuta rano nawet mnie nie uratuje.

Hosanna, oto koniec pierwszej części epopei o oczyszczaniu – jeśli jeszcze nie macie dość, zapraszamy niedługo do części drugiej – Typy produktów oczyszczających oraz trzeciej – Gadżety, produkty specjalne i skintertainment.

Macie jakieś swoje patenty na mycie? Jeśli tak, dajcie znać poniżej, bardzo chętnie wdamy się w dyskusję na temat mycia glinką, przewagi kremu nad żelem itp.

  • Na szczęście każdy z siedmiu puntków udało mi się wdrożyć do codziennej pielęgnacji i muszę przyznać- to działa!

    • Aga

      Jak ja lubię, jak rzeczy idą zgodnie z planem 🙂 Cieszę się okropnie, że działa, dla mnie prawidłowe oczyszczanie to było prawdziwe odkrycie. Daj znać, jeśli masz jakieś swoje triki!

  • Moim grzechem jest dotykanie twarzy i, jak czytam, nieumycie rąk przed myciem. Widzę, że muszę się od dzisiaj poprawić. Rano twarz przemywam płynem micelarnym, zamiast mycia. Mycie dwa razy za mocno by wysuszyło skórę.

    • Karolina

      No ja też do rannego mycia twarzy podchodzę jak pies do jeża. Rano to w ogóle raczej skupiam się na porządnym wymyciu oczu (z uwagi na trądzik różowaty postać oczną), a cerę zostawiam samopas i… szczerze mówiąc, dobrze mi z tym 🙂

      • Aga

        A ja sobie cichutko myję twarz rano czymś super delikatnym, ale jam mieszaniec i z wysuszaniem nie idzie aż tak szybko 😀

  • Dotykanie twarzy niestety ten ból…myslę, że przesadzanie z zabiegami też zdarza się często

    • Aga

      Zwłaszcza teraz, gdy w domowej pielęgnacji mamy dostępne preparaty z kwasami, retinolem itp, na maksa trzeba uważać, żeby skóry nie zamęczyć pielęgnacją…

  • Często dotykamy twarz nie myjąc wcześniej rąk, to jest po prostu naturalny odruch. Ale przed zabiegami jak najbardziej do zrobienia 😉

    • Aga

      Dermatolog mi ostatnio powiedziała, że moje pogorszenie AZS na dłoniach to „choroba młodych matek”, bo zbyt często myją ręce, więc też nie ma co przeginać w drugą stronę, ale przed zabiegiem koniecznie!

  • Bardzo przydatny post. Demakijaż i mycie twarzy to niby banalna sprawa, ale wiele osób robi to niedokładnie lub niewłaściwie. Jest to szczególnie ważne u osób z cerą problematyczną, a także z bardzo wrażliwą. Pozostałości kosmetyków po niewłaściwym demakijażu mogą nasilać problemy i dolegliwości skórne.

    • Aga

      Dokładnie, przy dobrym oczyszczaniu naprawdę zauważyłam mega różnicę. A przy okazji trochę mi na ten temat odbiło 🙂

  • Mam problem prawie ze wszystkimi punktami oprócz porannego mycia twarzy zimną wodą 🙂
    Duzo miałaś do czynienia z dermatologami? Wybieram się i wybieram a wybrać się nie mogę. Mam ograniczone zaufanie i boję się, że nie powie mi prawdy.

    • Aga

      Oj, dużo. Kilka lat temu nawet bardzo dużo i nie były to dobre doświadczenia, zdecydowanie. Potem była przerwa spowodowana awersją oraz rozpoczęcie własnej kosmetycznej obsesji 😀
      Ostatnio się przemogłam i znów poszłam – znacznie bardziej profesjonalnie, ale musiałam drążyć i iść już z małym przygotowaniem (miałam np. listę objawów na kartce, kosmetyki które mi szkodzą itp.). Bardziej, niż nie powiedzenia prawdy bałabym się zbycia, nie traktowania mnie wystarczająco serio. Twardym trzeba być, nie miętkim i walczyć o swoje 🙂
      W ogóle chyba opiszę w końcu swoje doświadczenia z dermatologami, bo to może być ciekawa historia o walce człowieka z systemem.

  • Właśnie z oczyszczaniem twarzy miałam największy problem. Przetestowałam wiele kosmetyków, tych droższych i tańszych, a najlepszy okazał się zwykły, naturalny olejek migdałowy. Później przemywam twarz cetaphilem. Moje problemy z podrażnioną i piekącą skórą minęły.

    • Aga

      Oleje to chyba w ogóle mega niedoceniana kategoria w oczyszczaniu – praktycznie zawsze zaczynam od czegoś na bazie olejowej, bo nic tak nie zmywa makijażu i filtra 🙂

  • Kurcze, widzę, że jestem całkowitą ignorantką w tej dziedzinie, bo myję wodą i pierwszym lepszym mydłem, jakie się nawinie, a jak wieczorem padam z nóg, to nie myję wcale 😉

    • Aga

      Haha, a ja skoro napisałam post, to niby zawsze taka umyta 😀 Też padnę na paszczę wieczorem czasem (chociaż się staram, serio). Ale u mnie jak się nie pilnuję, zaraz jest gorzej ze skórą – jeśli nie musisz tak uważać, to tylko zazdroszczę 🙂

  • Nareszcie znalazłam czas by się do Was wybrać. 🙂
    Oczyszczanie to dla mnie podstawa i wydaje mi się, że robię wszystko, o czym napisałaś, ale bardziej zawsze interesują mnie kosmetyki. Jaki będzie najlepszy, jaki lepiej odrzucić. Czekam zatem na część drugą.

    • Aga

      Dzięki! Część druga już napisana, teraz tylko wybieram ulubione produkty z każdej kategorii i oczywiście nie mogę się zdecydować, Carol muszę jeszcze podpytać, więc nie ma lekko 🙂 Ale będzie, będzie!