Oleje W Pielęgnacji Twarzy - Informacje Podstawowe

Oleje: pierwsze pytania

W przemyśle kosmetycznym oleje przeżywają właśnie swoje pięć minut. Są dodawane do formuł kremów, polecane w pielęgnacji włosów i skóry (twarzy i całego ciała). Co drugi krem szczyci się określoną zawartością oleju X, a co drugi celebryta zapytany o ulubiony kosmetyk odpowiada dumnie, że to właśnie np. olej kokosowy – to brzmi egzotycznie, minimalistycznie, alternatywnie i trochę tajemniczo, czyli dokładnie tak jak trzeba.

Ale też istnieje w tym temacie jeszcze sporo niejasności. Czy rzeczywiście można zastąpić olejami wszelkie kremy nawilżające? Czy warto wprowadzić je do swojej pielęgnacji? Czy sprawdzą się na wszystkich skórach? Z czym trzeba w olejach uważać? Jeśli na mojej skórze nie sprawdził się okrzyczany olej kokosowy (bądź dowolny olej X), to czy jeszcze jest dla mnie nadzieja? Jeśli też macie te pytania, to zapraszam 🙂

Skąd w ogóle boom na oleje?

Oleje to… prawdopodobnie najstarszy kosmetyk człowieka, więc obecny szał nic nowego nie odkrywa.

Na starożytnym Bliskim Wschodzie „jedzenie, okrycie i olejek” stanowiło trójcę najbardziej podstawowych potrzeb każdego człowieka. W starożytnym Izraelu nieformalna żona mogła wręcz zostawić męża, jeśli ten nie zapewnił jej tych trzech rzeczy (Wj 21:10), a rezygnacja z olejku była jedną z oznak żałoby. W krajach tropikalnych, np. w Brazylii, olejów używało się na długo zanim moda na nie dotarła do Europy.

I nic dziwnego. Szał na oleje to żadna przesada. Oleje tworzą warstewkę ochronną na skórze i zapobiegają utracie wilgoci. To cenne zwłaszcza w gorących klimatach, gdzie skóra paruje szybko i łatwo się wysusza.

Dodatkowy bonus to fakt, że ta sama warstewka chroni przed zanieczyszczeniami i bakteriami – funkcja na wagę złota w pielęgnacji cer wrażliwych, których przenikalność jest zwiększona. W eksperymencie badawczym wcześniaki smarowane olejem słonecznikowym były aż o 41% mniej podatne na infekcje, którym ulegały wcześniaki nie smarowane 🙂

Oleje wypełniają także przestrzenie międzykomórkowe w naszej skórze, czyli wygładzają, ujędrniają i ogólnie „wypiękniają” skórę. W tym sensie jest to pewien efekt WOW – a więc tak, zdecydowanie warto się nimi zainteresować!

Czy oleje sprawdzą się, stosowane solo na skórę?

I tak, i nie. Oleje nie nawilżają w tym sensie, co humektanty, czyli substancje wiążące wodę. One tylko utrudniają jej ucieczkę (czyli pełnią funkcję okluzyjną).

Należy więc stosować je na skórę już nawilżoną: na twarz zwilżoną wodą termalną lub tonikiem nawilżającym, na serum lub na krem. Zwłaszcza jeśli wydaje nam się, że krem „nie wystarcza”. Może się okazać, że właśnie olej będzie taką kropką nad „i”, której nam brakowało.

Zdarzają się osoby, które stosują oleje na nawilżoną skórę w sposób permanentny, nie stosując już żadnego kremu. Np. mam znajomą z piękną skórą (już dobrze po sześćdziesiątce), która używa tylko wody brzozowej i oliwki (chyba nawet dziecięcej, a więc nie jest to nic szczególnie „naturalnego”, głównie parafina).

Długi czas pielęgnację olejami stosowała Natalia z Blond Hair Care, a także… ja (ponad dwa lata!). Jednak zwykle po pewnym czasie takiego superminimalizmu zaczynamy zauważać, że cera potrzebuje czegoś więcej, i zaczynamy poszukiwać kremu lub serum. (Zarówno Natalia, jak i ja musiałyśmy wprowadzić zmiany do naszej pielęgnacji).

Kiedy oleje się nie sprawdzą?

Oleje działają najfajniej na cerach suchych i wrażliwych, czyli tych, które najszybciej tracą nawilżenie i najbardziej potrzebują „doszczelnienia” i ochrony skóry. Osoby z cerami normalnymi i tłustymi mogą ich już tak dobrze nie tolerować, choć skóra skórze nierówna. Agnieszka z cerą mieszaną wielbi oleje tak samo jak ja – sucharek. Więc jest to kwestia indywidualna.

Oleje NIE sprawdzą się także solo w pielęgnacji cery bardzo wysuszonej, łuszczącej się, atopowej. Nie przypadkiem do skór tego typu poleca się parafinę, której działanie okluzyjne i ochronne jest po prostu nie do przebicia (razem z Agnieszką wielbimy tu apteczny Mediderm).

Zdarza mi się słyszeć osoby mówiące, że np. smarują masłami czy olejami popękane stopy, ręce, usta i otrzymują bardzo dobre wyniki, ale jako sucharek z wieloletnim doświadczeniem mogę powiedzieć, że sprawdza się to tylko na krótką metę albo jeśli takie wysuszenie jest ze strony skóry pewną anomalią (np. skóra jest ogólnie normalna).

Jeśli wyszuszenie to sytuacja permanentna, oleje nie dają sobie tu po prostu rady, co więcej, mogą skórę jeszcze bardziej wysuszyć. Na dodatek, oleje nierafinowane (czyli te, które wg osób skrajnie naturalnych mają być „lepsze”) mogą zawierać zanieczyszczenia, na które źle zareaguje skóra uwrażliwiona, taka, której warstwa ochronna jest uszkodzona i która wobec tego bardziej chłonie to, co na nią kładziemy.

Tu uwaga: to, że olej nie sprawdza się solo na skórę, nie znaczy, że zupełnie się dla nas nie sprawdzi. Zimą na przykład większość skór potrzebuje dodatkowej ochrony i warto np. dodać odrobinę oleju do kremu, żeby go trochę „ufortyfikować”. Zobaczmy, jak zareaguje na to skóra.

Wiele kremów już na wstępie zawiera oleje, bo krem to mieszanka humektantów (nawilżaczy) i emolientów, do których należą też oleje. Więc nawet jeśli olej nie sprawdza się solo, warto zwrócić uwagę na skład używanego kremu, może z czasem wychwycimy, że jednak mamy ulubione oleje, tylko skóra woli je w kremie – i tyle.

Z czym trzeba w olejach uważać?

Olej może źle działać na cerę, która słabo się złuszcza. Skóra odnawia się w sposób naturalny, zaburzenia jej odnowy to przejaw abnormalny, powszechny u skór tłustych, mieszanych i trądzikowych. Oleje ze swoją warstwą okluzyjną mogą stanowić w tym przypadku rodzaj pokrywki, którą staramy się szczelnie nakryć garnek z bulgocącymi ziemniakami… bardzo kiepski pomysł.

Olejami można też skórę przekarmić, o czym mało kto pamięta. Niedawno przypadkiem przeczytałam wpis dziewczyny, która w ramach eksperymentu zaczęła stosować mieszankę olejów zamiast dobrze się sprawującego kremu. Ogólnie nie było rewelacji, więc po tygodniu używania oleju odstawiła go, wróciła do kremu i… nagle zaczęła odczuwać, że ma ściągniętą skórę, to znaczy, że krem już jej nie wystarcza.

Tak więc podstawową zasadą pielęgnacji jest „IF IT AIN’T BROKE, DON’T FIX IT”, czyli „JEŚLI COŚ DZIAŁA, TO NIE NAPRAWIAJ”. Jeśli jesteśmy ogólnie zadowolone z naszej pielęgnacji, naprawdę bez sensu jest ją zmieniać, bo można przedobrzyć.

Osoby długotrwale stosujące oleje jako główny sposób pielęgnacji czasem zaczynają obserwować na twarzy drobniutką „kaszkę”, przyblokowanie porów wiecznie przykrytych ochronnym płaszczykiem. Warto wtedy zrobić sobie detoks od olejów, wprowadzić lekki krem, kłaść na skórę oczyszczające maseczki z glinki, żeby ją trochę zresetować. I oczywiście zastanowić się nad zmianami w pielęgnacji.

I wreszcie, oleje mogą solidnie skórę podsuszyć, jeśli nie dbamy o to, by nakładać je na skórę JUŻ NAWILŻONĄ (na wodę, mgiełkę nawilżającą, serum, krem). Podkreślam to, bo wielu producenów pisze na opakowaniach olejów, że mają właściwości „nawilżające”. To prawda, ale tylko w takim sensie, że utrudniają jej ucieczkę! Pamiętajmy o tej subtelnej różnicy 🙂

Na mojej twarzy nie sprawdził się olej kokosowy. Czy to znaczy, że oleje w ogóle nie są dla mnie?

Nie, absolutnie nie! Oleje różnią się składem i konsystencją, i to całkiem poważnie. Możliwe, że jeszcze nie znalazłaś swojego typu, więc próbuj dalej 🙂

O rodzajach olejów pomówimy w kolejnym poście, a tymczasem olej kokosowy (lub inny olej, który ci nie podszedł) zużyj do olejowania włosów przed myciem, dodaj do aromatycznej kąpieli w wannie albo natrzyj nim skórę całego ciała po dobrym peelingu.

Próbowałyście już olejów na skórę? Jak się to sprawdziło? Wielki hit czy wielkie rozczarowanie? Macie jakieś rady? Koniecznie napiszcie, słuchamy 🙂

Karolina

Całe życie walczę z trądzikiem różowatym. Na szczęście dzięki właściwej pielęgnacji udało mi się go plus minus rozłożyć na łopatki. Na tym blogu zdradzam wszystkie moje pielęgnacyjne tajemnice. Nadstaw ucha :)

  • Genialne zestawienie super-przydatnych informacji. Serio- jestem pod wrażeniem, bo to kawał dobej roboty 🙂 Sama ubóstwiam oleje (przesuszony wrażliwiec), bo nigdy nie znalazłam kremu, który solo poradziłby sobie z chronicznym ściągnięciem i przesuszeniem. Obecnie jadę na hydrolacie, żelu aloesowym i maceracie z marchwii. Ale prawdą jest, że na dłuższą metę cera domaga się zmian (choć nigdy nie mogłam tego zrozumieć 😉
    Jednym słowem – sądziłam, że o olejach wiem sporo, ale Wy wiecie o niebo więcej ;D

    • Karolina

      Le Bleuet, no to piona! Mamy pewnie podobną skórę. Ja właśnie przerabiam macerat z marchwi i wielbię go 🙂 Innym ulubieńcem jest frakcja olejowa masła shea, czyli shea w stanie płynnym. W stanie stałym raczej nie przypadło mi do gustu, ale we frakcji pobiło na głowę nawet mój ukochany argan. Co do reszty pielęgnacji… Bardzo długo jechałam na podobnym zestawie co Ty. Dłużej niż trzeba, bo szczerze mówiąc na myśl o wprowadzeniu kremu odczuwałam lekką panikę. Ale warto było trochę poeksperymentować. Może pogadasz ze znajomymi i wymienicie się próbkami ulubionych kremów nawilżających? Zawsze wyjdzie to lepiej (i taniej) niż kupować w ciemno. Daj znać, co sobie wypatrzyłaś 🙂